"

Blog Kliniki Pawlikowski

Kategorie

Kategoria

8 grudnia 2020

Skóra nadwrażliwa – problem młodych kobiet?

Na półce przeciętnej nastolatki znajduje się dziś ok. 100 różnych substancji kosmetycznych.

Skóra często nie wytrzymuje tej mieszanki chemicznej i podnosi bunt!

– W dzisiejszych czasach 15 latka ma już 10 lat stosowania kosmetyków za sobą – zauważa dr Bartosz Pawlikowski, dermatolog, zwracając uwagę na fakt coraz powszechniejszego zjawiska nadwrażliwości skóry u młodych kobiet i dziewcząt.

Skóra nadwrażliwa młodych kobiet to problem, z jakim coraz częściej można się spotkać w gabinecie dermatologa. W opinii Bartosza Pawlikowskiego przyczyn jest co najmniej kilka, a trzy z nich wiodą niezaprzeczalnie prym:

  • Nadużywanie kosmetyków.
  • Nadużywanie i nieumiejętne stosowanie preparatów i zabiegów osłabiających barierę naskórkową (pilingi mechaniczne i enzymatyczne: kwas glikolowy, azelainowy, kwasy owocowe).
  • Wyjazdy zagraniczne: powszechna dostępność egzotycznych wakacji powoduje, że wzrasta procentowo w skali roku czas mocnego nasłonecznienia skóry.

    Są również dodatkowe czynniki, na które nie mamy wpływu:

  • Klimat: mróz, wiatr, gwałtowna zmiana temperatur
  • Klimatyzacja
  • Geny

“Zabójczy mix”

Bodźcowanie skóry dużą ilością preparatów o często bogatych składach wynika z mody na testowanie atrakcyjnej oferty rynkowej i potrzeby ciągłego eksperymentowania u młodych kobiet, co wydaje się poniekąd naturalne. Jednak mix tych bodźców może okazać się szkodliwy, a ryzyko ich wzajemnego niedopasowania to nie jedyny problem. Oprócz tego mamy do czynienia z reakcją wtórną, czyli wpływem słońca na „chemię” zawartą w kosmetykach. – Substancje chemiczne, czyli składniki kosmetyków, pod wpływem ultrafioletu rozkładają i tworzą nowe związki chemiczne, które mogą być szkodliwe – wyjaśnia dr Pawlikowski. – One w teorii nie powinny być alergizujące, ale jeśli jest ich kilka, np. w przeciętnym podkładzie mamy: filtr, barwnik, nawilżacze etc., i naświetlimy to ultrafioletem, ich budowa chemiczna ulegnie zmianie. W konsekwencji powstanie nam nowa mieszanka substancji, która może spowodować podrażnienie.

Peelingi bez zabezpieczenia

Od lat panuje dość powszechna moda na peelingi. Peeling stosowany umiejętnie dwa razu w tygodniu lub rzadziej pomoże skórze w regeneracji i penetrowaniu składników aktywnych. Jednak „umiejętnie” to nie znaczy za często i bez przygotowania skóry. – Niestety, większość moich pacjentek zapomina o tym, że są to preparaty, które należy stosować z wyczuciem i z przerwami na regenerację – tłumaczy dr Pawlikowski. – Działanie peelingów zmienia Ph skóry, w konsekwencji zmienia się mikroflora bakteryjna (mikrobiom skóry) i przez chwilę na skórze przeważają bakterie trądzikowe. Dlatego w domu przed peelingiem należy wpierw dobrze oczyścić twarz. Po makijażu w mikroporach zawsze zostaje trochę drobinek kosmetyków i tworzą się wtedy nienaturalnie otwarte wrota dla peelingu. To dlatego następnego dnia powstają czasem zmiany zapalane. Są już preparaty typu pre-peel mające za zadanie oczyszczenie z luźnych komórek, radzę z nich skorzystać (np. Vagheggi) – mówi dermatolog.

Jak powinno wyglądać umiejętne zastosowanie peelingu ‘step by step’?

– Jeśli stosujemy peeling dwa razy w tygodniu, to bez względu na to, jaki on jest, najpierw należy skórę dokładnie oczyścić (patrz wyżej), następnie zastosować złuszczanie, a potem tonizować i nałożyć intensywny preparat nawilżająco- odżywczy; to może być np. maska w płatku. Niezastosowanie się do tej procedury sprawi, że skóra bardzo szybko straci swoją naturalną ochronę – płaszcz hydrolipidowy. W efekcie będą nam doskwierać wysypki i trądzik, a z pielęgnacji

zrobi się błędne koło – mówi lekarz. – Zawsze dostrzegam, kiedy skóra pacjentki jest nieodpowiednio nawilżona. Jednym z takich objawów jest kruszący się podkład, trzeba wtedy koniecznie odnowić poziom nawilżenia. W takich sytuacjach picie dużej ilości wody nie pomaga, bo zniszczona jest bariera hydrolipidowa, o czym wspomniałem.

Egzotyka od najmłodszych lat

Bombardowanie delikatnej skóry silnym słońcem od najmłodszych lat to także zjawisko dość powszechne. – Jestem dermatologiem dziecięcym i obserwuję nierzadko oparzenia słoneczne po powrocie z egzotycznych wakacji – ubolewa ekspert. – Kiedyś wyjeżdżaliśmy na taki urlop rzadziej, a poza tym zaczynaliśmy tę przygodę w późniejszym wieku. Teraz sytuacja całkowicie się zmieniła i wyjazd na „Kanary” jest dla wielu osób tak samo dostępny jak nad polski Bałtyk, w dodatku praktykowany od niemowlęctwa. Statystycznie więc częściej narażamy się na nietypowe dla naszej szerokości geograficznej warunki, czego efektem jest nadwrażliwość skóry po latach – zauważa lekarz.

Jakie są efekty?

Najpierw pojawiają się okresowe podrażnienia, a z biegiem lat nawracające lub nieprzemijające objawy nadwrażliwości, takie jak:

  • Ścieńczenie naskórka (kłucie po skórą).
  • Widoczne ogniska przesuszenia (suche placki).
  • Rumień – na początku jest napadowy, a z czasem skóra zaczyna reagować patologicznie: pojawiają się tzw. teleangiektazje.
  • Nieswoiste wysypki.
    Czy można pomóc nadwrażliwej skórze?

Kiedy przysłowiowe mleko się rozlało, pozostaje nam skorzystać z pomocy specjalisty. Skutecznymi metodami będą:

A) Profesjonalne zabiegi mezoterapii z użyciem preparatów takich jak: kwas hialuronowy, koktajle witaminowe, preparaty z czynnikami wzrostu, a także te z mikro i makroelementami (w ampułkach)

B) Preparaty autologiczne (osocze, tłuszcz i fibryna)

C) Światło (laseroterapia)

Zabiegi z użyciem preparatów

Dr Bartosz Pawlikowski: „Dobór preparatów do zabiegów zawsze wynika z badania i wywiadu. Pytam pacjentkę, czy czuje, że twarz jest ściągnięta, czy czuje mrowienie, dyskomfort, czy się zaczerwienia, jak często i w jakich sytuacjach, czy jest sucha, czy się przetłuszcza, czy pacjentka choruje na choroby alergiczne, przewlekłe, np. AZS, czy kiedykolwiek w życiu miała alergię lub czy przechodził takie ktoś w rodzinie – musimy wykluczyć chorobę genetyczną. Na tej podstawie dobieramy celowane preparaty. Jeżeli mamy ryzyko uczulenia, staramy się podawać preparaty ubogie w składzie, ale bogate w substancje nawilżające –

kwas nieusieciowany hialuronowy. Ryzyko powstania uczulenia jest praktycznie zerowe. I uwaga: sam kwas nie uczula! Uczula tylko czynnik sieciujący. Dotyczy to także pacjentek, którym po raz pierwszy wykonuje się jakiś zabieg. Działamy przeciwzapalnie, nawilżająco i przyspieszamy regenerację naskórka po jakichkolwiek zabiegach peelingujących.”

Zabiegi z użyciem preparatów autologicznych

„Jeżeli pacjentka jest obciążona chorobami genetycznymi, bezwzględnie wymaga podania preparatów autologicznych (tłuszcz, osocze bogatopłytkowe, fibryna). Te preparaty same w sobie nie mają właściwości nawilżających, ale wykazują działanie przeciwzapalne i regenerują naskórek. Stymulują także skórę do produkcji kolagenu i zwiększenia objętości substancji nawilżających. Skutkiem jest m.in. lepszy przepływ krwi. Osocze daje nam szybki wyrzut czynników wzrostu, fibryna po podaniu w skórę gęstnieje, robi się z niej forma żelowa i z tego żelu powoli uwalniane są substancje stymulujące do regeneracji komórki skóry i – w dłuższym czasie – tkankę podskórną. W przypadku osacza efekt mamy po kilku sekundach, w przypadku fibryny czekamy kilka dni, ten proces jest bardziej zrównoważony. Osocze tym się różni od fibryny, że jeśli zaaplikujemy je w skórę chorą, to w pierwszej fazie nasili zmiany zapalne; fibryna tym nie

poskutkuje. Dzięki tym procesom chronimy również naczynia krwionośne, oba preparaty spowodują, że naczynia będą bardziej elastyczne i mniej podatne na trwałe rozszerzenie.

Jeżeli naczynka już są wyraźnie rozszerzone, to w pierwszej kolejności wymagają laseroterapii (zwykle dwa zabiegi), a po ok 7 dniach możemy wykonać mezoterapię wybranym preparatem jw. (osocze – 1-3 zabiegów; fibryna 2 zabiegi, preparaty gotowe od 3 zabiegów np. kwas HA, preparaty witaminowe nawet 6 zabiegów).”

Terapia światłem

„Lasery, które działają na naczynia krwionośne, są pomocne w przypadku nadwrażliwości, ponieważ zamknięcie drobnych naczyń laserem redukuje patologiczny przepływ krwi przez naczynia włosowate, co korzystnie wpływa na metabolizm skóry i przekłada się na jej zdrowy wygląd. Nadwrażliwa skóra rumieni się, co z czasem może mieć charakter trwały. Jak wygląda taki zabieg? Zmywamy makijaż – wtedy rumień staje się widoczny. Naświetlamy całą powierzchnię skóry, bo jeśli zamkniemy naczynko w jednym miejscu, to zaraz obok otworzy się nowe – to konsekwencja zmiany przepływu krwi. Laser zamyka nawet te naczynia, które nie są dla nas widoczne gołym okiem. Trwa to ok. 20 min, niestety boli i nie możemy podać znieczulenia (tylko piłeczki do zaciskania). Obrzęk po laserze na naczynka trwa od 3-5 dni, ustępuje samoistnie bez śladów.”

Zmiana nawyków

Zabiegi przywrócą skórze spokój na jakiś czas, ale bez zmiany nawyków problemy będą powracać. – Nowa pielęgnacja powinna być wyważona, sugeruję mniej kosmetyków, ale lepszych jakościowo (np. ekologiczna linia Vagheggi), o prostych, sprawdzonych składach. To powinno przynieść skórze ulgę i ją „wyciszyć”. Nie zapominajmy też o diecie. Nadwrażliwość układu pokarmowego na „chemię” w pożywieniu to osobna kwestia, zadbajmy jednak chociażby o zdrowe tłuszcze i witaminy z grupy ADEK. Skóra je lubi – podkreśla ekspert.